Magic Lullaby
Uliczka - Wersja do druku

+- Magic Lullaby (http://magiclullaby.pisz.pl)
+-- Dział:
Londyn
(http://magiclullaby.pisz.pl/forumdisplay.php?fid=11)
+--- Dział: Dzielnice mugolskie (http://magiclullaby.pisz.pl/forumdisplay.php?fid=17)
+---- Dział: Chinatown (http://magiclullaby.pisz.pl/forumdisplay.php?fid=175)
+---- Wątek: Uliczka (/showthread.php?tid=1385)



Uliczka - Magic Lullaby - 03-27-2020

[Obrazek: 86a258131ae22f863f3815f79f81d7e8.jpg]

Uliczka



Jedna z wielu wąskich uliczek, która prowadzi w głąb chinatown. Mimo wszystko warto na chwilę zboczyć z głównej trasy i wejść w głąb tego miasta. Dopiero wtedy można odkryć, usłyszeć jak i poczuć prawdziwy splendor chińskich uliczek. Oprócz wielu zabudowań w tradycyjnym chińskim stylu, można tutaj również spróbować streetfoodów, które na pewno na długo zostaną w waszej pamięci.



RE: Uliczka - Mistrz Jedi - 02-06-2021


Temat przeniesiony z tej lokacji.


Udało się osłonić Elizabeth chociaż było to wyraźnie trudne. Kobieta atakowała z dziką żarłocznością, a Udo próbował stłamsić zaklęcia aurorów, którzy za wszelką cenę próbowali zbliżyć się do całej trójki. Florian trzymał się Keen, krzycząc z bólu. Chyba umysł Floriana połączył się z umiejętnościami Udo, ponieważ wylądowali w Chinatown, gdzie nieopodal mieszkał Fueguchi. Na szczęście Keen uratowała go bardzo szybko, bo cała krew znikła z jego nogi, a po teleportacji, która mogła zakończyć się dla niego rozszczepieniem; ku jego szczęściu tak się nie stało... Jedynie nóż tkwił zabezpieczony w ranie, którego nie zamierzał dotykać, bo i pewnie po łapach od Keen dostanie.
W Chinatown było zadziwiająco pusto, zjawili się w ciemnym zaułku niedaleko sklepu z antykami, a przechodni nie zauważyli teleportujących się czarodziejów. Robiło się już ciemno i zrobiło chłodniej. Zewsząd grała chińska, tradycyjna melodia, jakby ze środka chat, które tutaj stały.
Na Merlina, dziękuję.
Florian spojrzał na Keen z wdzięcznością w oczach i osunął się po drewnianej ścianie, by spróbować wstać. Na jego czole były plamki krwi nieżyjącego już szmalcownika. Próbował znaleźć swoją różdżkę, która się niestety podczas teleportacji najzwyczajniej w świecie złamała.
Kurwa mać.
Czuł metaliczny posmak krwi w ustach, ale i tak patrzył z uśmiechem na Keen, która zrobiła na nim solidnie dobre wrażenie. Mógłby przysiąc, że nigdy nie spotkał kobiety tak eleganckiej i w dodatku z pazurem... dosłownie. Bał się jedynie tego czy Udo zdąży na niego nakrzyczeć. Dostrzegł, że Shacklebolt trzyma w ręku sakiewkę z pieniędzmi szmalcowników. Liczył, że w środku nadal był pergamin z Czarną Wdową, która chyba mogła okazać się dla gangu bardzo ważna. Przynajmniej dla Floriana, który miał wkręty na czarnym rynku. Nadal czuł się zamroczony, ciężko oddychał by nie myśleć o bólu. Nawet różdżką tak się nie przejął jak tym, że zaraz Udo rzuci się na niego z pięściami.
Musimy szybko zniknąć nim aurorzy nas wytropią. — Jęknął, po czym podtrzymał swój ciężar o wyszczerbione krzesło, które chyba szło na śmietnik. — Widzę, że wyrzuciło nas na Chinatown. Byliście tu kiedyś? Wiem gdzie przeczekać.
Florian za wszelką cenę próbował uniknąć tematu dlaczego sprzedał Arnolda. Nie wiedział tylko na jak długo Udo pozwoli mu żyć i czy ponownie uratuje go z opresji mungowska uzdrowicielka.


RE: Uliczka - Udo Shacklebolt - 02-16-2021

Z pomocą - albo przez  - Floriana przenieśli się w jakąś uliczkę na Chinatown. Udo rozejrzał się trochę podejrzliwie wokół, jednak nie zauważył nic, co mogłoby sugerować zasadzkę lub pułapkę. Dopiero co wydostali się z jednych problemów, nie chciał moment później wpaść w drugie. Okolica jednak wydawała się spokojna. Było dość pusto, grała egzotyczna muzyczka, a oni byli w raczej bocznej uliczce. Widząc więc, że chyba nikt ich nie ściga wrócił do swoich towarzyszy z przypadku. Zobaczył, że Azjata ma złamaną różdżkę, a do tego jest we krwi. - Na zaśmierdłe skarpety Merlina, jakim kurwa cudem ktoś z twoim rozumem i szczęściem tyle przeżył to i za galeona bym nie zgadł - spojrzał na Fueguchiego z nożem w udzie, złamaną różdżką i we krwi jak na największą porażkę gangu, ale na razie nie zrobił nic więcej. Pomyślą potem, jak się ukryją. Tak naprawdę nie chciał go zabijać, mimo przebywania na Nokturnie jakąś moralność miał, ale przecież Florian nie musiał o tym wiedzieć. Jeszcze by to uznał za słabość i wykorzystał.
Zajrzał do środka sakiewki, by upewnić się, czy złapał tą prawidłową. To na pewno dużo mogło ułatwić. - Na piechotę tam dojdziemy? Podejrzewam, że po teleportacji mogą nas łatwiej wywęszyć. - Jeśli mieli zapierdalać na piechotę był pewien, że nie dadzą rady. Jeden z nożem w udzie, druga nie wiadomo czy umiejąca korzystać z miotły, a nawet jeśli to i tak żadnej nie mieli.
Nagle wyciągnął różdżkę i zbliżył się z nią do chłopaka. Podejrzewał, że mógł się wystraszyć, ale niech się boi. Ma czego. - Chłoszczyść - rzucił uznając, że jak mają ruszać przyda się jak najmniej rzucać w oczy. - Masz pomysł jak ukryć nóż? - spytał kobiety. Po chwili jednak wpadło mu coś do głowy. Zaczął grzebać za kółkami i kocem. Nie mieli raczej dużo czasu, ale nie mogli zwracać na siebie uwagi. Może jakby przerobić to krzesło na improwizowany wózek inwalidzki, a kocykiem sprytnie zakryć nóż to jakoś udałoby im się przejść do bezpieczniejszego miejsca. Mimo to nie grzebał w śmieciach, które wyglądały paskudnie. Nie chciał się pobrudzić, patrzył tam, gdzie były powyrzucane tylko graty. Mimo to rozglądał się wokół nasłuchując, czy ktoś nie chce się do nich zakraść.

Zaklęcie - udane
[roll=d100]

Korzystam z przewagi stała czujność.


RE: Uliczka - Elizabeth Keen - 02-16-2021

Rzut na Aquamenti - udane
[roll=1d100]

Rzut na Chłoszczyść - udane
[roll=1d100]

Rzut na hipnozę - udane
[roll=1d6]

Rzut na Mobilicorpus - udane
[roll=1d100]

Za to Elizabeth okazała już tyle dobrego serca, że po teleportacji miała dość. Po upewnieniu się, że z raną Floriana wszystko dobrze, odeszła na bok i zwymiotowała. Nadal czuła posmak ludzkiej krwi w ustach, a to samo w sobie przyprawiało ją o mdłości. Jeśli dodamy do tego stres, adrenalinę, wysiłek i teleportację, otrzymamy wybuchową mieszankę. Nic dziwnego, że kobieta zbladła. Oparła się o budynek, otarła wierzchem dłoni usta i odchrząknęła.
- Aquamenti. - Z końca jej różdżki wytrysnął strumień wody. Zbliżyła do niego usta, by je przepłukać. Zaraz później sprawnym chłoszczyść doprowadziła się do ładu. Odrzuciła ciemne loki na plecy i powróciła do miłych panów. Uśmiechnęła się słodko, po czym ujęła Floriana za podbródek.
- Boli, prawda? - Przechyliła głowę, patrząc mu w oczy. - Powiedziałabym, że na oko jesteś w drugim stadium utraty krwi. Jeśli poluzuję opaskę, szybko znajdziesz się w trzecim. Nic wielkiego - tu wzruszyła beztrosko ramionami - spadek ciśnienia krwi, trachykardia, zmniejszenie nawrotu kapilarnego, różnica w zachowaniu. Później łatwo o wstrząs hipowolemiczny, a z tego ciężko odratować. Z drugiej strony, po jakichś dwóch godzinach twoja noga nadawać się będzie do amputacji. - Zrobiła pauzę i wymownie pacnęła palcem wolnej ręki w wystający czubek noża. - Zdaje się, że tak czy siak mnie potrzebujesz. - Dała mu chwilę, by przemyślał sprawę. W końcu w takim stanie i w tak krótkim czasie, w dodatku z aurorami na karku nie znajdzie nikogo poza Keen, kto w istocie wiedziałby, co robić.
- I masz ogromny dług wobec mnie. A teraz już wiesz, co się dzieję, jak się zdenerwuję. Więc dobrze ci radzę, nie próbuj wystawić mnie tak, jak twoich kumpli. Bo jeśli sądzisz, że twoim największym zmartwieniem jest w tej chwili Udo, aurorzy albo szmalcownicy, to się grubo mylisz. - Mocniej zacisnęła palce na jego podbródku i pochwyciła spojrzenie, skupiając się w pełni na jego osłabionym przez ból umyśle. - Będziesz z nami w pełni szczery. Prawda i tylko prawda. - Rozkaz skierowany wprost do jego głowy, wycedzony przez zęby. Wiedziała, że się udało. Kolejny blady uśmiech, kiedy puszczała mężczyznę i robiła krok w tył.
- Tak, właściwie to mam.- Stwierdziła, zdejmując z siebie kurtkę i podając ją Florianowi, by zakrył nią uda.- Mieliśmy nieszczęśliwy wypadek. Nasz kolega spił się i rozbił głupi ryj, przy okazji łamiąc nogę. - Wymyśliła na poczekaniu mniej drastyczną historyjkę, po czym wymierzyła we Floriana różdżkę. - Mobilicorpus. - Powiedziała stanowczo, a mężczyzna uniósł się, jak na noszach. Kącik ust kobiety powędrował do góry, no bo... Hej! Proszę być pod wrażeniem i podziwiać szkolną prymuskę (i to jak wspaniale wchodzą mi kości!).
- Którędy? - Popędziła Floriana, rozglądając się przy okazji za jakimś miejscem, gdzie może sprzedają zioła i eliksiry. To by się bardzo przydało do opatrywania rany. To i może jakaś nić z igłą. I alkohol. Albo coś gorącego... Jeśli udałoby się jej dorwać do ognia, mogłaby zatamować krwawienie poprzez przypalenie, ale to wymagałoby precyzji, zwłaszcza w pobliżu ważniejszych naczyń krwionośnych. - Będę potrzebowała apteczki i ogólnie kilku rzeczy, jeśli mam cię poskładać do kupy. - Przyznała, najwyraźniej uznając magię za zbyt ryzykowną w tym przypadku.


RE: Uliczka - Mistrz Jedi - 02-22-2021

Gdyby nie Elizabeth, Florian dawno padłby martwy gdzieś w Nokturnie i chowano go razem z resztą członków gangu. Aurorzy wykryliby jego tożsamość, a Szmalcownicy dopięliby swego. Jednak posiadanie wśród przyjaciół uzdrowiciela było im teraz bardzo na rękę. Patrzył na Udo, a pot spływał z jego czoła kaskadą. Wprawdzie czuł narastającą gorączkę, jaka niechybnie się zbliżała. Czuł zapach również pani doktor, która z wrażenia zwymiotowała. Nawet złośliwie się uśmiechnął, ale teraz i tak przeszył go paraliżujący ból. Schlebiało mu, że Shacklebolt był wkurwiony i zatroskany jednocześnie. Obydwoje stali nad jego ciałem z różdżkami w dłoniach, nie będąc do końca pewnym czy od tego zaraz nie zemdleje. Uliczka powoli przestawała być dobrym schronieniem. Fueguchi wiedział, że rzadziej Aurorzy lądują w Chinatown ze względu na popapraną aglomerację z piętrzącymi się domami oraz setkami dziwnych uliczek, na których znajdują się knajpy, mieszkania oraz kryjówki Triady. Dobrze wiedział, że obydwoje łatwo się tutaj zgubią.
Ale wy macie podłe poczucie humoru — zaśmiał się, po czym zajęczał z bólu, gdy Elizabeth opatulała kurtką nogę. — Dobra, nie mam zamiaru kłamać, bo myślałem, że się wywinę przed nimi i mafia się o tym nie dowie.
Plecy zaczęły go boleć od nieruchomego siedzenia. Spojrzał na Udo licząc, że w jakimś stopniu wybaczy mu tę samowolkę. Prawda była taka, że Florian się zadłużył, czego wprost nie chciał przyznać. Słyszał o Czarnej Wdowie z rubinem już od dłuższego czasu i nawet mafie znajdujące się na terenie Anglii chciały ją dostać. Gang był pomniejszym problemem; przecież oni się tylko ścigali... Fueguchi chciał ponad to. Udo nie miał prawa o tym wiedzieć, zresztą Arnold nawet prosił Floriana, żeby mu powiedział przed wyścigiem, ale się poddał i przez całe wydarzenie zajadał stres.
Czarna Wdowa to broń, którą handluje czarny rynek. I wygląda jak babska ozdoba, ale ta z rubinem ponoć ma wartość o wiele większą. Normalnie jest to zwykła linka wysuwająca się z pierścionka, ale ta wybucha. Jest jak pole minowe. Kiedy zobaczyłem, że w sakiewce z galeonami znajduje się ta nazwa, ktoś musiał już sprzedać te informacje. Przyszli szmalcownicy, by odebrać dług, ale nie chciałem pozwolić, by dowiedzieli o broni. Zacząłem grać na zwłokę. Niestety... inni polegli. Mafia da sobie obciąć palce, żeby ją zdobyć. Dla gangu... byłaby ona bardzo cenna.
Mówił to przy Elizabeth jakby ją to faktycznie dotyczyło i nie poszłaby donieść o tym nikomu. Musiał zaryzykować, gdyż to w jej rękach zależało jego życie. W tym wypadku potrzebowali znaleźć kogoś kto będzie wiedział gdzie ta broń się znajduje. O dziwo, w Chinatown wiedzieli dużo, nie chwalili się informacjami i potrafili ukrywać swoje cenne skarby. Odkąd wyniósł się z Korei i trafił do Londynu, o czarnej wdowie dosłyszał wystarczająco dużo, by zaczął się tym interesować. Chociażby przez wzgląd przynależności.
Musimy... znaleźć schronienie... szybko. — Florian wysapał, próbując wstać, ale na próżno. Miał puste spojrzenie, a jego mięśnie były zbyt zmęczone by wstał o własnych siłach.
Trójka nie miała zbyt wiele czasu, by przeczekać burzę, która mogła za nimi podążyć. Zegar tykał irytująco w ich uszach, jakby bomba zaraz miała wybuchnąć. Musieli się ruszyć. Problem polegał na tym, że w Chinatown bardzo łatwo się zgubić lub trafić na coś co będzie znowu grozić im niebezpieczeństwem.
Dobrze byłoby, gdybyś to ty znalazł Czarną Wdowę. Mając taką broń... gang stałby się o wiele lepiej chroniony.
Gdy ledwie wyjrzał przez uliczkę, przyuważył, że znajdują się tutaj rozwidlenia prowadzące w różnorodne miejsca Chinatown, jak również ukryte przejścia na Nokturn i Pokątną. Było to trudne, zważywszy, że tutejsza mniejszość azjatycka, wcale a wcale nie była przyjazna. Nawet Florian mieszkając w okolicy musiał mieć oczy szeroko otwarte. Teraz był zbyt zmęczony, by skupić się na konkretnej drodze.
Lampiony samoistnie zaczęły się palić, a w uliczce gwałtownie zrobiło się ponuro.


Załączam mapkę, aby łatwiej byłoby wam rozeznać się w terenie i znaleźć schronienie.


RE: Uliczka - Udo Shacklebolt - 03-01-2021

Jak wcześniej Keen nie zrobiła na nim wrażenia pod postacią pantery, tak teraz i owszem, swoim monologiem do azjaty pokazała swoje możliwości. Na miejscu Floriana mógłby poczuć coś podobnego do strachu, szczególnie że chodziło o groźbę utraty nogi i życia. Ale nic nie powiedział, więc starał się ukryć pewien podziw, nie mając tak naprawdę pewności czy Beth nie wjebie ich w dodatkowe szambo. Na razie się nie zapowiadało, ale jego zdradziecki brat z gangu też się nie zapowiadał na takiego, co sprawi kłopoty...
- Ty się kurwa ciesz, że to jeszcze poczucie humoru, bo bez tego chyba urwałbym ci łeb za ten cały burdel - skupiłby się na sprzątaniu syfu po sobie, a nie głupio komentował. - To może chociaż szmalcownicy nie wiedzą - wydawało mu się, że żaden nie zdążył zajrzeć do woreczka. A nawet jeśli prawdopodobnie był martwy lub uwięziony przez aurorów. Gorzej jeśli aurorzy coś z takiego wyciągną... Nie mając w co walnąć kopnął kamyk ze złości. Potoczył się on kawałek i zniknął im z oczu jak szansa na spokojny wieczór. - Czemu to zrobiłeś? Tylko nie kręć - powiedział groźnie. Jeśli dalej miał mieć jakieś tajemnice to rozważał, by po tym wszystkim zastawić na niego pułapkę z resztą i się pozbyć, nim znowu wciągnie ich w kłopoty. Samego stwierdzenia nie skomentował. Na razie musieli znaleźć dobre miejsce na schronienie i ogarnięcie się. Dobrze, że wziął rano, lekarstwo, bo jeszcze by się okazało, że ze stresu i wzrostu adrenaliny rozwój choroby rodowej mu przyspieszył.
Najgorsze było to, że go potrzebowali. Prawda była taka, że jakby go gdzieś porzucili sam by się wykończył, a oni mieliby go z głowy. Ale w tej sytuacji potrzebowali go żywego, by dawał wskazówki, Beth do pomocy w ogarnięciu syfu (ale raczej bez mieszania jej w sprawy gangu nie licząc tej, w którą się wmieszała), a jego w roli tanka i tego, co bada ścieżkę pierwszy.
Zamiast więc skupić się na rannym skupił się na drodze. Słysząc wskazówkę ruszył przodem w dół ulicy, gdzie było na oko też więcej budynków. Miał pewny krok, bo póki co zauważył na ich drodze tylko jeden straganik jakiejś zapewne chińskiej staruszki. Medalioniki, woreczki z ziołami, posążki - miała tam parę różnych rzeczy, którym może w innych warunkach by się przyjrzał by wcisnąć jako prezent przy okazji. Teraz nie mieli czasu. Zerknął jednak ukradkiem na jeden przedmiot przechodząc obok, a kobiecina od razu to podłapała. Wzięła przedmiot i zachęcająco podała mu do przymierzenia z nic nie mówiącym uśmiechem. Udo dłońmi przy klatce piersiowej pokazał, że nie chce, ale to nic nie dało. Zaczęła mówić w egzotycznym języku i proponować kolejny przedmiot wciskając mu go do rąk. Mimo, że szedł ona szybkimi jak na starszą osobę ruchami nie poddawała się dalej próbując zaoferować towar. - Nie chcę babo - powiedział wreszcie po angielsku, ale ona chyba dalej nie załapała albo załapać nie chciała.


RE: Uliczka - Elizabeth Keen - 03-01-2021

Wszystko na Colvaria - ubaw po pachy!
[roll=1d100]
[roll=1d100]
[roll=1d100]
[roll=1d100]

Elizabeth zmarszczyła brwi, przysłuchując się temu, co mówił Azjata. Rozejrzała się nerwowo, bo nie za bardzo mieli czas teraz na rozwiązywanie wewnętrznych sporów gangu. Ale ona i Udo musieli znać historię, skoro zostali w całą sprawę wciągnięci. Chodziło o ich życia, nie tylko w dosłownym tego słowa znaczeniu.
- Mafia? W sensie taka w stylu Ojca Chrzestnego?- Nerwowy wzrok, który padł na Udo, zdradził to, że Beth się boi. Zwyczajnie, jak kobieta, która dotychczas nie miała z takimi rzeczami do czynienia. Wiedziała, że musi być silna i zdecydowanie w obecnej sytuacji była dla nich bardzo pomocna, ale nadal była człowiekiem. Nadal, poza całą animagią oraz talentem do czarów i wiedzą, była drobną kobietką, która po prostu przypadkiem wpakowała się w niezłe gówno.
- O jakiej mafii konkretnie mowa? Włosi? Yakuza? Mafia słoncewska? Ktoś stąd? - Dosłownie przytoczyła wszystkie pomysły, jakie kiedykolwiek widziała w mugolskich filmach. Skoro już tu była i miała pomagać, to chciała wiedzieć, niezależnie jaka była tego cena. Tak czy siak, wisiało nad nią widmo śmierci i to najwyraźniej bardzo brutalnej.
Keen ukrywała różdżkę, jednocześnie udając, że prowadzi "krzesło" na którym siedział Florian zupełnie jak wózek inwalidzki. Kurtka zapewniała jako taką dyskrecję, ale jak tylko znaleźli się pośród straganów, Beth wpadła na pomysł.
- Poproszę to. - Zwróciła na siebie uwagę kobiety, która napastowała biednego Udo. Beth wskazała na coś pomiędzy kocem, a szalikiem. Nie miało zbyt pięknego wzoru, ale nie o to chodziło. - Weźmiemy też to i to. - Wskazała uzdrowicielka, pokazując na haftowaną chustę, czerwoną koszulkę ze smokiem, czarny kapelusz. -On zapłaci. - Pokazała na Udo, po czym przechodząc obok niego, szepnęła by jej zaufał*.
Podeszłą do kolejnego straganu, uśmiechając się najpiękniej jak umiała do starszego sprzedawcy. Wybrała kolejną koszulkę oraz czapkę z daszkiem i parę okularów przeciwsłonecznych. Udo po raz kolejny został wytypowany do zapłacenia za zakupy.
Poprowadziła panów za zakręt, po czym na moment odstawiła Floriana. Rozejrzała się, czy nikt nie nadchodzi i uśmiechnęła się w sposób, który mówił, że knuła coś wybitnie niedobrego.
Zakryła nogi Floriana zakupionym kocem, a później nakryła jego głowę kapeluszem. Wyglądał jak niepełnosprawny, co całkowicie usatysfakcjonowało Beth. Następnie, po kolejnym pełnym napięcia zerknięciu, czy nikt się do nich nie zbliża, szybko zmieniła swoją koszulkę na tę ze smokiem. Była czysta i chociaż odrobinę przyduża, Beth zawiązała ją tuż pod piersiami, dopasowując do mugolskiej mody. Swoje włosy splotła w gruby warkocz, przeplatany chustą. Cóż, wyglądała jak turystka.
Odetchnęła i strzeliła palcami, wyraźnie przygotowując się, aby zająć się Udo. Wyciągnęła różdżkę z cholewki buta i przygryzła dolną wargę.
- Załóż drugą koszulkę i okulary. - Poleciła mu, po czym spróbowała skupić się na kolorze, który chce uzyskać. Pierwsza colovaria wypadła tragicznie, bowiem skóra Udo zmieniła się w najintensywniejszą czerń, jaką można było sobie wyobrazić. Kobieta skrzywiła się i natychmiast spróbowała się poprawić. Jednak kolejna próba zaklęcia jedynie przypiekła czarnoskórego w tył szyi. Beth, chociaż widziała, że mężczyzna jest wkurzony, nadal nic nie mówiła, a i jego nie dopuściła do głosu. Rzuciła zaklęcie raz jeszcze i kolor skóry pojaśniał, ale wykwitły na niej delikatne plamy. A kolejny raz... Cóż... Udo wyglądał jak dziwny, biały człowiek, który zdecydowanie nadużywał samoopalacza.
- Bo kurwa jesteś czarny. W dzielnicy Azjatów. - Jęknęła, załamana tym, co się właśnie wydarzyło. - I szukają białej, czarnego i Chińczyka ze zdradzieckimi, chińskimi oczkami. - Machnęła ręką wskazując na Florka. Tego samego Florka, który pewnie w tej chwili albo pokładał się ze śmiechu, albo patrzył na wszystko z przerażeniem. Cóż... Beth była przerażona, bo miał wyjść biały, a wyszedł pomarańczowy, ale przynajmniej już nie czarny. W dodatku okulary, czapka z daszkiem i nowa koszulka podkreślały styl dziwnego turysty.
- Nie jest źle... - Nie mogła powstrzymać śmiechu, przykładając dłoń do ust. - Mogę spróbować jeszcze raz.

*Nigdy nie ufaj kobiecie, kiedy mówi, żeby jej zaufać. Zwłaszcza Beth!


RE: Uliczka - Mistrz Jedi - 03-05-2021

Florian nie miał już siły iść krok w krok z Udo i Elizabeth. Przeczuwał, że wkrótce zaśnie, chociaż Keen dobrze wiedziała co zrobić, by przytrzymać go przy życiu. Był zmęczony, z czoła lał mu się pot, a noga zaczynała powoli boleć. Mógłby przysiąc, że krew tak bardzo przesiąkła materiał, że jakby spodnie były drugą, nieco grubszą skórą. Przede wszystkim dezaprobata Udo, który na swój sposób wciąż próbował zrozumieć desperację Floriana pomagał mu iść. Elizabeth tymczasem starała się za wszelką cenę uniknąć konfrontacji z kimś kto mógłby się im uważnie przyglądać. Póki co, nie miał wyboru ani chęci sprzeciwiać się osobie, dzięki której jeszcze oddychał.
Czemu cię interesuje mafia, babo? — fuknął Fueguchi wykrzywiając się z bólu. — Osiedli tutaj z trzy dekady temu, może trochę dłużej. Na Nokturnie trzeba się z nimi liczyć, a wszelki handel jaki podejmuje się gang jest niekiedy nadzorowany przez mafię. I dziewczynko, nie powinnaś się tym interesować, jeśli ci życie miłe.
Florian nie chciał zdradzać więcej niż powinien wiedzieć o tym Udo. Zresztą, podejrzewał, że Shacklebolt nie chciałby wprowadzać obcych ludzi na ich podwórko. Znał go już trochę. Udo nie należał do wylewnych w przeciwieństwie do reszty rodziny, która zakorzeniła się w polityce, a tymczasem on starał się nie ciągnąć tej monotoniczności. Fueguchi rodzinę swoją zostawił w Korei; od tamtej pory rodziną był gang i ukochane wyścigi. Spojrzał na kumpla, mrużąc oczy ze zmęczenia. Oddychał ciężko.
Byli pośrodku targu, ludzi nagle zrobiło się nieco więcej. Pośrodku stała scena gdzie artyści grali na instrumentach chińską muzykę ludową. Gdy podeszły do Udo młode dziewczęta ubrane w kimono, zachęcająco chichotały. Widok Floriana jednak ich odstraszył z powodu jego niespodziewanego charknięcia po koreańsku, by sobie poszły. W takim tłumie łatwo było zgubić drogę. Potrzebują mapy, palnął w myślach Fueguchi.
Udo, wierz mi, nie miałem wyjścia. Szmalcownicy pracują na zlecenie. Poszło o Arnolda, co prawda, ale gdyby się dowiedzieli o Czarnej Wdowie, wysłaliby całą grupę. — Florian pomimo swego stanu próbował tłumaczyć bratu swoje postępowanie. Nie mógł wysnuć czy zgodzi się z nim czy zdecyduje się prędzej go zostawić, ale cieszył, że przeżył. Wyciągnął do nich rękę, kierując się na południe. — Tędy, tam będzie mniej ludzi.
Z balkonów, chińskich budowli wyglądali ludzie ubrani na czarno, Florian kątem oka zwrócił uwagę, więc spuścił wzrok, szturchając trochę Udo bez piśnięcia słowem. Może się zorientuje, pomyślał.
To było dość oczywiste, że część Triady przybędzie do Londynu. Zapewne mieli tu swoje sprawy do załatwienia, a teraz podejrzanie wyglądający czarodzieje mogli zostać przyłapani na gorącym uczynku. Jeśli chcieli przeżyć, musieli wtopić się w tłum i jak najszybciej znaleźć schronienie nim dopadnie ich dwukrotnie większa grupa niż ta, z którą mogli mierzyć się w nokturnowskiej alejce. Wiatr rozwiał nieco bardziej, a Florian zaczynał potykać się noga o nogę. Długo nie pochodzi.


Wrzucam zaktualizowaną mapę. Korzystajcie mądrze i z rozwagą!
Możecie zdobyć punkty przewagi nad zbliżającą się grupą przestępczą. Im więcej punktów zdobędziecie, tym większe prawdopodobieństwo, że nie uda im się was znaleźć. Ze względu na trwające zaklęcie Mobilicorpus automatycznie zmniejsza waszą szansę na sukces.
Kolejny post MG pojawi się po dwóch postach na postać.

Udo, twoim zadaniem jest zorientowanie się w terenie. Florian jest na to zbyt słaby. Rzuć k6 na sprawdzenie najbliższego budynku. Poniżej wstawiam ci wyniki:

1,5 — pukasz do drzwi, jednak są one zamknięte. Jakieś dzieciaki z balkonu zrzucają na ciebie balony z wodą, co powoduje, że zwracasz na siebie większą uwagę wśród lokalnych mieszkańców Chinatown. Daje ci to -5 przewagi nad grupą.
2, 4 — trafiasz do sklepu mięsnego. Widzisz rzeźnika, który tasakiem kroi kurczaka. Proponuje ci coś do zjedzenia za 10 galeonów.
3,6 — dzięki przebraniu ktoś ciebie zaczepia. Nie rozumiesz co mówi, jednak wyraźnie próbuje cię uderzyć. Z ust dociera smród alkoholu. Spróbuj wykorzystać przewagę lub umiejętność, aby pozbyć się natręta. Jeśli ci się powiedzie, otrzymasz +5 przewagi nad grupą.

Elizabeth, musisz odwrócić uwagę podejrzanie wyglądających ludzi. Obserwuj i odszukaj ich za pomocą przewag i umiejętności. Nie daję ci ściągi z punktami. Ocenię sytuację po waszych wynikach. Opisy z kostki również ci daję:

1,2 — zaczepia cię płaczące dziecko. Zgubiło swoją zabawkę. Pomóż znaleźć zgubę lub odszukaj rodziców dziewczynki. Opisz przebieg sytuacji.
3,5 — szukając podejrzanie wyglądających osób, nie zwracasz uwagi, że wpadasz na stragan pełen owoców. Zwracasz na siebie szczególną uwagę, a sprzedawca jest na ciebie wściekły. Postaraj się zapanować nad sytuacją.
4,6 — niewinna Chinka zaprasza ciebie i twoich przyjaciół do swojego sklepu z pamiątkami. Jak się okazuje, jest to sklep z magicznymi przedmiotami. Opisz wymyślony przez siebie przedmiot i jak mogłabyś go użyć przy wykryciu członków podejrzanej grupy.


RE: Uliczka - Udo Shacklebolt - 03-11-2021

Zaklęcie jednak Beth wyszło, źle spojrzałyśmy, więc zakładamy, że Udo jednak wygląda jak biały

Nie wtrącał się w rozmowę o mafii, bo po pierwsze sam nie był w temacie o jaką chodziło, a po drugie nie chciał mówić Beth więcej niż trzeba. Po co jej ta wiedza do szczęścia? Mafiozi to mafiozi, jak zechcą zrobić krzywdę to zrobią. Liczył tylko, że kwestia gangu nie wypłynie. Ale najwyżej uda głupa i się jakoś odetnie. Po prostu kolegom się pomaga, nie? - Wierz mi, lepiej nie dopytywać o to co nie jest konieczne. Mniej wiesz, lepiej śpisz - nie zamierzał się tłumaczyć skąd to podejście, ale w końcu widziała go na Nokturnie, więc mogła się spodziewać o co chodzi.
Uśmiechnął się do dziewcząt, nim te umknęły wystraszone warknięciami Fueguchiego. Sam pewnie na ich miejscu by się wystraszył mając wzrost papużki falistej i słysząc warknięcie godne wilkołaka, ale nawet im pomachał ogłupiały trochę ich urodą. Wysłuchał gadania Floriana, ale ciągle mu brakło w jego słowach powodu, dla którego on się w to wciągnął. To jednak nie był moment na wyciąganie z niego informacji. - Dobra, odłóżmy to na potem - może nie chciał o tym gadać przy Keen, a może będzie musiał z resztą gangu zwyczajnie użyć przemocy, by cokolwiek więcej z niego wyciągnąć.
Nie wiedział, co kombinuje Beth z tymi zakupami, ale widząc co wybiera po chwili zaczął się domyślać. Uznał, że w takiej sprawie i z wygraną z wyścigu miotlarskiego już będzie tak łaskawy, by płacić swoją wygraną, uważając przy okazji, by notatka nie wypadła. Oczywiście utrata pieniędzy na jakieś bzdety mu się nie podobała, ale z drugiej strony nie warto szczędzić knutów gdy chodzi o swoje życie.
Przebrał się i dał się przefarbować zaklęciem. Spojrzał z niezadowoleniem na jasny odcień skóry, który w tej sytuacji był konieczny, ale sprawiał, że czuł się trochę nieswojo, po czym westchnął. - Jak już będzie po wszystkim musimy to jakoś odwrócić. W takim stanie nie mam co się rodzinie pokazywać - od razu by wyniuchali, że coś jest nie tak. - Udajemy grupę przyjaciół zajmujących się niepełnosprawnym kolegą czy parkę z niepełnosprawnym kuzynem? Jak coś to twój kuzyn - w końcu w bycie rodzeństwem nikt by nie uwierzył. A Udo mentalnie czując się ciemno nie wyobrażał sobie mieć żółtego kuzyna, to genetycznie by nie przeszło.
Ludzi było coraz więcej, a oni musieli się jakoś ukryć. Azjata dał mu w naprawdę subtelny sposób znak, że zaraz mogą mieć kolejne problemy. Postanowił spytać o jakiś motel albo kominek do Sieci Fiuu, jeśli by zauważył znaki, że w danym domu mieszkają ludzie czarujący, ale gdy zapukał z pytaniem do pierwszych drzwi nikt mu nie otworzył. Zamiast tego jacyś gówniarze zaczęli zrzucać na niego baloniki z wodą. Odskoczył i nie skończył jak zamoknięta kura, ale ludzie jednak zwrócili na nich uwagę. Wziął Beth pod rękę, jak trzeba było złapał za krzesło by udawać, że też je popycha, po czym skierował ich niby spacerkiem do przodu. - Ktoś nas śledzi - szepnął jej. - Udaj, że coś kupujesz czy coś, żebyśmy uwagi nie zwracali - próbował ratować sytuację. Nie, żeby baloniki im nie utrudniły zadania, ale przecież mógł chcieć spytać o drogę i oberwać, prawda? Sam właśnie przyjrzał się jakimś egzotycznym owocom na straganie starając się zachowywać jak stereotypowy turysta. Pomachał jakimś owocem w ich stronę, jakby znalazł coś ciekawego do pokazania, ale sprzedawca walnął go po łapach. Owoc upadł na swoje miejsce, a Shacklebolt warknął na Azjatę rozmasowując bolący nadgarstek.

[roll=d6]


RE: Uliczka - Elizabeth Keen - 03-12-2021

[roll=1d6]

rzut na wyczuwanie emocji
[roll=1d6]
skucha

- Nie ty będziesz mi zadawać pytania. Nie w tym stanie i nie takim tonem. - Warknęła na Azjatę i okazało się, że Elizabeth potrafiła mówić cicho, a jednocześnie stanowczo. Jakoś musiała ustawiać pacjentów oraz personel, który miała pod sobą, do pionu. Jej spojrzenie, dało Florianowi do zrozumienia, że powinien być grzecznym chłopcem i odpowiadać na pytania. - Powinieneś ze mną współpracować, chłopczyku... Jeśli ci życie miłe. - Słodki, teatralny uśmiech towarzyszący tej uwadze, tak podobnej do jego, podkreślał głównie jej bystrość. Być może to, co robiła nie było zbyt mądre, ale wiedziała, że jeśli już się w coś wpakowała, to miała większe szanse sobie poradzić z szerokim zakresem informacji.
Tylko czy Keen byłaby w stanie kogoś zabić? Potrafiłaby nie udzielić pomocy? Ciężko było stwierdzić, biorąc pod uwagę dwojaką naturę brunetki. Ale teraz chyba odpuściła, uznając częściową rację Udo. Na pewno musieli iść dalej i przerwać to przesłuchanie. Jeśli Florian przeżyje... Nie, on musiał przeżyć bo miał informacje, które interesowały ją. Poza tym potrzebowała dłużników na tym cholernym Nokturnie.
- Dobrze wiedzieć, że nagle przejmujecie się moim życiem i snem. - Prychnęła, najwyraźniej nie za bardzo wierząc w ich dobre intencje.
Popisała się kreatywnością i pomysłowością - tego jej odmówić nie mogli. Jak daleko zaszliby bez niej? Jak Udo pomógłby swojemu, w tej chwili jakże dobrze poinformowanemu i cennemu, koledze? Jak przeszliby przez te pełne Azjatów uliczki? Jak uciekliby aurorom?
- Ta... Czarna owca rodziny. - Podłapała Beth, lustrując Florka spojrzeniem i uśmiechając się pod nosem. Wyraźnie była za opcją numer dwa, bo jak mówiła stara zasada, publiczne okazywanie uczuć peszyło większość osób. Ludzie odwracali wzrok albo wręcz przeciwnie, ale ich myśli błądziły w wiadomych kierunkach, zamiast rozważać, czy para czegoś nie knuje.
Keen w kwestii nieznajomych kobiet podzielała zdanie Florka. Sama spojrzała na szczebioczące Azjatki niezbyt przychylnie, poprawiając materiał okrywający nogi Azjaty i zupełnie mechanicznym, opiekuńczym ruchem zgarniając włosy z czoła rannego. Przy okazji sprawdziła, czy Fueguchi nie dostał gorączki. Mógł dostrzec niepokój w jej oczach. Wyraźnie próbowała wymyślić sposób, dzięki któremu mogłaby ulżyć mu w cierpieniu.
Zajęta sprawdzaniem stanu rannego, aż podskoczyła, kiedy coś ją ochlapało. Uniosła głowę i zorientowała się, że jakieś dzieciaki przypuściły bombardowanie na Udo. Zaśmiała się, pozwalając by mężczyzna podszedł do niej i wziął pod ramię. Spięła się nieco, tłumiąc w sobie chęć rozejrzenia się. Ona niczego wcześniej nie zauważyła, ale wierzyła, że w istocie byli obserwowani. Zmusiła się do uśmiechu, udając że to, o czym właśnie szeptał jej czarodziej, było jakimś wyjątkowo trafionym dowcipem.
Patrzyła na to, jak łapie się za jakieś owoce, po czym kolejny uśmiech rozpromienił jej buzię. Starałą się grać najlepiej, jak umiała, udając że wcale nie przeraża jej ta sytuacja. Niby od niechcenia omiotła wzrokiem stragany oraz to co ponad nimi. Następnie, przysunęła się do Udo, by odegrać wzorową dziewczynę i ująć jego obolałą rękę, w której przed momentem dzierżył owoc. Udo dostał w ową dłoń całusa, po czym Keen spojrzała na sprzedawcę.
- Chcę brzoskwinie. - Wskazała na owoce i pokazała ilość na palcach. Dokładnie trzy, po jednej dla każdego. Tym razem sama zapłaciła, dziękując grzecznie skinieniem głowy. Podała jeden owoc dla Floriana. Kwaśny, orzeźwiający smak miał go trochę ocucić. Drugą brzoskwinię dostał Udo, a w gratisie przerażone spojrzenie pomieszane z dziwną, flirciarską mimiką.
Elizabeth raz jeszcze, tym razem pałaszując brzoskwinię, przyjrzała się ubranym na czarno Chińczykom. Ale szybko uznała, że próby zdobycia jakichkolwiek informacji o tym, co czują lub o czym potencjalnie mogą myśleć, są raczej skazane na porażkę. Za dużo ludzi, za dużo bodźców.
Nagle Keen zdała sobie sprawę, że ktoś ją woła. Kobieta ochoczo zapraszała ją do swojego sklepu, a Beth stwierdziła, że to nie najgłupszy pomysł, aby zniknąć z oczu tym dziwnym typkom.
- Skarbie... - Zwróciła się do Udo, nieco rozbawiona całą tą farsą, którą odstawiali. Chociaż cały czas musiała mieć na względzie fakt, że cichaczem pilnowała lotu krzesła Floriana, to pozwoliła, by to Udo udawał dżentelmena, który wyręcza ją w pchaniu tego "wózka".
Weszli do środka, a Elizabeth natychmiast zrozumiała, jakiego typu był to sklep. Przyjrzała się tym wszystkim przedmiotom, które dla mugoli nie były widoczne. Wzięła do ręki okulary przeciwsłoneczne. Na pozur zupełnie zwyczajne. Zresztą wiele magicznych osób na jej miejscu pomyślałoby to samo. Jednak kiedy umieściła je na swoim nosie, przez moment sądziła, że widzi aury. Jednak szybko zorientowała się, że to nie do końca to, co czasem dostrzegała dzięki swoim umiejętnościom. Okulary bowiem, pozwalały określać intencje ludzi, ale działały jedynie w rękach ludzi duchowo oraz empatycznie bardziej wrażliwych.
Zresztą sprzedawczyni szybko pośpieszyła z wyjaśnieniami, dostrzegając, że o dziwo Elizabeth widzi w okularach więcej, niż wszyscy ci, którzy mierzyli je przed nią.
- Chcę je. - Zwróciła się do Udo, po czym przeniosła wzrok na sprzedawczynię. - Czy ma pani również eliksiry? Potrzebuję Vermiculo, Wiggenowego lub Neelama chociaż. - Pytanie wybitnie bezpośrednie, a jeśli Chinka jej nie zrozumiała, Beth zerknęła na Florka, szukając jakiegoś wsparcia.


RE: Uliczka - Udo Shacklebolt - 03-22-2021

Kiedy kłóciła się z Fueguchi o to, czy powinien czy też nie powinien odpowiadać na jej każde pytanie Udo się w sumie nie wtrącał. Niech się złamas broni sam, on miał ważniejsze rzeczy do roboty jak chociażby upewnianie się, że nic im nie grozi, a jak się uda to starał się też wypatrzeć kryjówkę. Musieli coś wymyślić zanim ktoś się dowie za dużo o ich stanie wiedzy i postanowi zrobić im krzywdę. A w półświatku przestępczym i okołoprzestępczym było przecież o to naprawdę łatwo. Nie bez powodu Udo dokształcał się w walce na pięści.
Kiedy już zdecydowali kogo będą udawać chyba byli gotowi udawać swoje nowe wcielenia. - Słyszałeś? Idziesz z kuzynką - rzucił do niepełnosprawnego, jakby do niego wcześniej nie dotarło. Nie mógł przecież być zdziwiony, gdy to usłyszy potem. A choć szczególnie nie cieszyła go wizja udawania pary, to też szczególnie nie miał przed nią oporów. Po prostu musiał pamiętać, by szeptać do ucha (co mogło ułatwić ustalanie taktyki), trzymać się za rączki, a resztę się zwali na to, że na środku ulicy tego parze nie wypada. Prościzna. No i udawanie, że o sobie myślą w romantyczny sposób, ale to coś się wymyśli przy okazji.
Szli trzymając się, a Beth udawała, że ją rozbawił. W tym momencie serio uwierzył, że sobie poradzą, przynajmniej z umknięciem jakiejś egzotycznej mafii.
Beth po uderzeniu jego dłoni kijem pocałowała go w rękę jak matka albo dżentelmen, po czym kupiła im po owocu. Widział, że się boi, ale aktualnie nic nie mógł na to poradzić prócz poszukania kryjówki albo udawania zakochańca, by uniknąć zbirom. Dlatego udał, że za owoc całuje ją w policzek, choć musnął powietrze. - Dziękuję - spojrzał bardziej pocieszająco, po czym zaczął jeść owoc.
Udał, że to on popycha pseudowózek Floriana, po czym weszli do sklepu, najwyraźniej też z magicznymi rzeczami. Kiedy Keen próbowała kupić coś przydatnego on postanowił zachować się jak turysta. Zauważył jakieś ładne, czerwone kimono i doszedł do wniosku, że pewnie jakiś zwiedzający kupiłby je swojej dziewczynie. Wziął je i zapłacił w międzyczasie. - Masz kochanie, przymierz je od razu, może w razie czego wymienimy - zakochani faceci z pieniędzmi często lubią robić prezenty, więc grał swoją rolę. W międzyczasie też kątem oka się upewniał, czy są bezpieczni, choć udawał, że rozgląda się też za innymi pamiątkami. - A to za ile? - wskazał jakąś pocztówkę.


RE: Uliczka - Elizabeth Keen - 03-23-2021

Elizabeth nie dawała za wygraną, niezależnie co odpowiedziała sprzedawczyni. Uzdrowicielka potrzebowała konkretnych informacji, jeśli produkty nie były dostępne w tym sklepie, to pytała o to, gdzie może je dostać. Była gotowa iść i znaleźć te eliksiry, bo z każdą chwilą szanse na przeżycie Floriana malały. Jeśli on umrze, Keen straci również potencjalny dostęp do informacji. A przecież potrzebowała ich, niezależnie od tego, co z nimi zrobi. Jeśli jakimś cudem udałoby jej się zdobyć nazwiska ludzi którzy mają coś wspólnego ze śmiercią Pottera, czułaby że chociaż w jakimś stopniu jest w stanie zdobyć się na odwet.
Ale potrzebowała dowodów i to takich, które nie pociągnęłyby na dno również jej. Więc wierciła kobiecie dziurę w brzuchu, mając jakieś dziwne przeczucie, że walczy w tej chwili o coś ponad zdrowie jednego czarodzieja.
Zmarszczyła lekko brwi, patrząc na kimono trzymane przez Udo. Granie pary było nieco krępujące, ale znów, chodziło o ich wspólne dobro. Uśmiechnęła się, tym razem wyglądając, jakby właśnie zjadła cytrynę. Wschodnia moda nie do końca jej leżała. Z drugiej strony, fair byłoby dać się tym razem wystylizować czarodziejowi. W końcu ona jego skrzywdziła bardziej. A póki Udo nie kupował jej bielizny, to chyba mogła iść na takie ustępstwa.
Wzięła kimono od Shacklebolta i założyła na siebie, przez moment zastanawiając się, czy aby na pewno zrobiła to dobrze i nie pogwałciła żadnych kulturalnych zasad. Szkarłat faktycznie pięknie komponował się z ciemnymi lokami Elizabeth, które niesfornie wypływały spod chusty na jej głowie.
- I jak? - Beth nawet sięgnęła do nakrycia głowy by je zdjąć i rozpuścić włosy. Gdyby była faktycznie z mężczyzną, którego chciałaby uwieźć, tak właśnie by zrobiła. Stara sztuczka, którą zaprezentowała swego czasu Theodorowi w windzie.
Nie pozwoliła sobie na zbyt duże rozproszenie, wracając do tematów eliksirów oraz okularów, które wciąż trzymała w dłoni.


RE: Uliczka - Mistrz Jedi - 04-01-2021

Bywało o wiele gorzej, rzucił Florian w swoich myślach. Był obserwatorem, który czuł się nieco torturowany w obliczu gdy Elizabeth i Udo próbowali ze wszystkich sił się zamaskować przed możliwą napaścią ze strony mugolskiej grupy przestępczej. Florian świetnie się ukrywał przed dołączeniem do gangu miotlarskiego, więc nie widział potrzeby, by z nimi walczyć. Dzieciaki tymczasem latały z balonami z wodą i złośliwie rzucały powodując, że zrobiło się mokro. Florian miał dość tej zabawy, wierzgał rękoma, by zwrócić uwagę dwójki eskortujących go czarodziejów z nadzieją, że prędko znajdą schronienie.
W tłoku mugoli, Florian przeczuwał, że zbliżały kłopoty. Niechybne próby okiełznania ulicznego zamętu przez dwójkę czarodziei powodowało, że Florian wolał już umrzeć. Zgrzytał zębami, komentarze Elizabeth były bardzo irytujące, szczególnie w chwili gdy mugole mogli ich porwać, a użycie magii spowoduje nadejście kogoś z ministerstwa.
Przebieranki były o tyle irytujące, że jęknął. Gdy sprzedawczyni zrozumiała słów Elizabeth, Azjata przewrócił oczami. Sprzedawczyni podała eliksir uzdrowicielce, bowiem znała te nazwy ze startych ksiąg na zapleczu. Na stanie miała tylko ten ostatni. Florian pierwszy raz słyszał o tym, by sklep z eliksirami mieścił się w najbardziej ruchliwej okolicy w Chinatown.
Neelama jest. — Chinka uśmiechnęła się nieznacznie.
Ponownie zaczął odczuwać ból w nodze. Spojrzał z politowaniem na Udo, prosząc, żeby w końcu ruszyli się z miejsca. Chinka pogoniła jednego z podejrzliwców ze swojego sklepu z różnościami. Posłano jej jedynie smętne spojrzenie.
Nagle w obliczu zagrożenia, dwóch podejrzliwych ludzi spostrzegło ich na targu gdzie próbowali zamaskować się jakimiś ubraniami, za które musieli zapłacić.
Wtedy dostrzegł szyld z chińską nazwą rupieci — tuż przed wyjściem ze sklepu — zapewne rzeczy skradzionych aniżeli znalezionych. Nie zamierzał wskazywać palcem, ale szepnął Udo na ucho:
Tam. Właściciel sklepu z antykami za ladą trzyma obrzyn. Nie musisz wiedzieć co to, ważne, że posiada broń przed włamywaczami.
Florian doskonale zdawał sobie sprawę, że połowa ludności Chinatown była uzbrojona w mugolską broń. Elizabeth za wszelką cenę chciała uspokoić sprzedawców swoim urokiem i pod maską niezdarnej dziewczyny uśmiechała się niewinnie. To nic nie pomagało. Fakt, że chciała coś kupić wcale nie robił dużej różnicy. Elizabeth robiła za dużo hałasu, a dzieciaki na widok Udo śmiały się i próbowali dorzucić więcej balonów.
W tej chwili przy stoisku pojawił się Azjata w czarnej, skórzanej kurtce z frędzlami po bokach, w sztybletach, a z wewnętrznej kieszonki wystawała rękojeść naostrzonego noża. Psioczył coś po chińsku, jednak Florian ze względu na ostrożność wsłuchiwał się w ich rozmowę. Próbował pociągnąć Elizabeth i Udo jak najdalej stąd.
Kurwa. — Palnął zestresowany. — Kupujcie szybciej i spadamy.
Jeszcze parę minut dłużej i dojdzie do nieszczęścia. Tu było dużo ludzi, jednak okoliczni mieszkańcy wiedzieli kim są typy spod ciemnej gwiazdy. Florian również. Azjaci byli cierpliwi, jednak w sytuacji gdzie ktoś obcy wchodził na ich teren nie znali litości. W tej sytuacji mogliby wreszcie go posłuchać.
Nim zdołaliby wejść do sklepu musieli przejść jeszcze sporo metrów. Mogli poczuć jak palił im się grunt pod nogami. Za nimi szło dwóch uzbrojonych mugoli. W międzyczasie trafiali na ciemne alejki, w których mogło być ich więcej. Za dużo czasu straciliśmy, rzucił w myślach Florian. Żywił nadzieję, że nie padną zaraz kolejne trupy. Wkrótce sklepy miały zostać zamknięte. Niektórzy już trzymali przy sobie pęk kluczy w celu zamknięcia swoich przybytków.


Zgodnie z tym co wyrzuciłyście, wynika z tego, że nie udaje wam się zgubić wroga. Depcze wam po palcach dwóch uzbrojonych mugoli. Jesteście ścigani.

Udo, rzuć k10 by dowiedzieć się jak daleko jesteście od wejścia do sklepu z antykami. Im większy wynik tym dalej. Oprócz tego robisz mokre ślady i łatwiej jest was wykryć.

Elizabeth, gdyby nie uprzejma Chinka zapewne zostałabyś zaatakowana. Na chwilę udaje ci się pozbyć napastnika.
Otrzymujesz:
  1. Okulary Erklinga — można je użyć raz na sesje. Aby wykryć człowieka o złych zamiarach rzuć k5, by sprawdzić czy się udało. Wynik mniejszy niż 3 skutkuje porażką i chwilowym oślepieniem, a wynik 3 lub większy określa przeciwnika jak i również odkrywa część jego myśli jako ruchomy obraz.
  2. Eliksir Neelama — dodaje żywotności i przyspiesza gojenie się ran, w szczególności tych, zadanych przez magiczne stworzenia. (2 fiolki)

Nie wstawiam aktualizowanej mapki, bo jesteście na drodze, by dotrzeć do bezpiecznego miejsca. Ze względu na zmianę wyniku kości, proszę o wspomnienie pierwszego wyniku.


RE: Uliczka - Udo Shacklebolt - 04-08-2021

- Wyglądasz cudownie. Podkreśla kolor twoich oczu - utrzymywał na siłę szeroki uśmiech i starał się pierdolić jak jakiś zakochaniec, choć w sumie nie wiedział, czy ktoś inny prócz delikatnego romantyka zwróciłby uwagę na coś takiego. Ale trudno, już mógł poudawać romantyka. Ale z twardą piąchą, jeśli ich sytuacja zmusi. Nie będzie się bawić w delikatnego kwiatuszka.
Florian był dość ruchliwy i Shacklebolt zastanawiał się czy ma zwidy z powodu utraty krwi czy coś zauważył. On sam postarał się zapamiętać lokalizację tego miejsca. Skoro kobieta miała eliksiry to mogła mieć coś jeszcze interesującego w rozsądnej cenie. Usłyszał jednak jego komentarz o broni. - Mam nadzieję, że go znasz - wolałby nie wejść tam, gdzie sprzedawca wygoni ich prosto w paszczę lwa. Dzieci z balonami tak go irytowały, że wreszcie się wkurzył i złapał jedno za ucho z zaskoczenia. - Uspokój się gówniarzu, bo przestanę być miły. I zabierz kolegów - pogroził, rozkazał i puścił licząc, że dzieciak się wystraszył i pozbędą się choć jednego problemu.
Wreszcie wszystko mieli, więc ruszyli dalej. Nawet nie zauważył kiedy zrobiło się tak późno. - Zasiedzieliśmy się tu kochanie. Chodźmy dalej - też zdążył zauważyć ich ogon, dlatego udał że pcha pseudowózek Floriana, zaoferował łokieć Beth i poszli do miejsca, które im wskazał zdradliwy towarzysz. Udo nie odwracał się, ale zachowywał czujność. Był gotów w razie czego pierdolnąć z całej siły łokciem w brzuch jeśli któryś z tych dwóch zapewne Chińczyków stanąłby za nim.

Korzystam z przewagi stała czujność
Rzut na to jak daleko są od bezpiecznego miejsca - 7
[roll=d10]


RE: Uliczka - Elizabeth Keen - 04-09-2021

Zdobycie eliksiru oraz okularów było ich małym zwycięstwem. Zwłaszcza wygraną dla Elizabeth, która teraz z powodzeniem mogła wyleczyć poważną ranę nogi Floriana. Wystarczył eliksir, później kilka zaklęć i powinno być po bólu, a wciąż zostawała im jedna fiolka na wypadek, gdyby ktoś jeszcze został ranny. Zapłacili, Beth dorzuciła jeszcze galeona napiwku za cierpliwość kobieciny.
Keen zrozumiała, w którą stronę chcą ją prowadzić towarzysze niedoli. Nie oponowała, naprawdę starając się zachowywać naturalnie. Ciężko jednoznacznie stwierdzić, czy zdawała sobie sprawę z tego, że są śledzeni. Na pewno widziała nietęgie miny Floriana i Udo. Zabezpieczyła fiolki w swojej kieszeni, po czym wsunęła okulary na czubek głowy.
- Rozumiem, że z dzieci nici, kochanie. - Rzuciła uszczypliwie do Udo, udając że wcale nie wyczuwa tego napięcia. Wcześniej również nie zauważyła noża wystającego z kieszeni mężczyzny. Inna sprawa, że byłby jełopem, jakby atakował turystkę w publicznym miejscu. Nawet mafia, czy gangi nie chciały zwracać na siebie więcej negatywnej uwagi, niż musiały. Przecież zawsze gdzieś kręciła się policja, a ręka prawa zgarniała z ulicy zarówno płotki, jak i większe i ważniejsze okazy. Niezależnie, czy był to zwykły posłaniec, gość od brudnej roboty, czy jeden z wyżej postawionych, nikomu nie potrzebna była taka strata i mieszanie w interesach. Na pewno nie dla marnego życia nadpobudliwej i gapowatej turystki.
Kiedy okazało się, że do bezpiecznego miejsca jest nieco dalej, niż przypuszczali, Beth nałożyła swoje okulary. Spróbowała rozejrzeć się i użyć swoich zdolności, ale w tym właśnie momencie zobaczyła jakiś dziwny błysk, a później zrobiło jej się ciemno przed oczami. Podtrzymała się udo, łapiąc gwałtownie powietrze.
- Nic nie widzę. - Szepnęła do czarodzieja. Chyba ani razu przez ten cały czas jej głos nie brzmiał tak... Bezradnie. W dodatku ewidentnie była przerażona, ale dzielnie trzymała tempo kroku, udając, że nic się nie dzieje. Sięgnęła tylko do okularów, by znów wsunąć je na czubek głowy.
- Musimy mieć plan B. - Kontynuowała, chociaż lęk o swoje własne zdrowie jej nie opuszczał. To nie był dobry moment na utratę wzroku. - Oglądałeś może kreskówki, w których postacie potykały się na szklanych kulkach, albo właziły na gwoździe? Jeśli nie zgubimy ogona, to deroplaw albo antrospis mogłoby odwrócić ich uwagę i jednocześnie nas nie zdemaskować. - Podsunęła czarnoskóremu, nadal kurczowo zaciskając palce na jego ramieniu. Spróbowała potrzeć swoje oczy, aby pozbyć się tego zamroczenia. - Jak znajdziemy bezpieczne miejsce, to postawię go na nogi i jeden problem będziemy mieć z głowy.


rzut na okulary (1)
[roll=1d5]